Robot do programowania - jaki wybrać do 400zł?

Aktualizacja: paź 12

Każde dziecko prędzej czy później zechce aby rodzic na najbliższą okazję sprezentował dziecku robota. Wszystko super. Tylko jakiego wybrać aby spełnił także rolę edukacyjną i był robotem do nauki programowania dla dzieci. Wybór jest duży i łatwo pomylić narzędzie edukacyjne z robotem zabawką. Poniżej zestawiliśmy i poddaliśmy subiektywnej ocenie większość dostępnych na rynku robotów w cenie do 400zł które posłużą do nauki programowania dla dzieci.


Prowadząc szkołę programowania mamy sporo do czynienia z robotami, wiele z nich używaliśmy, a niektóre z nich wciąż służą nam na zajęciach stacjonarnych. Mamy więc pewne rozeznanie w produktach. Dlatego poniższe zestawienie nie będzie jedynie suchą listą robotów do programowania dla dzieci, ale także zbiorem osobistych opinii o poszczególnych modelach. Próżno ich szukać w sieci, gdzie pełno artykułów sponsorowanych i wpisów gościnnych na blogach influencerów itd. Wierzymy, że nasze neutralne zdanie okaże się dla Was wartościowe.


Czy robot do programowania jest dobry na początek?


Jeśli na celu mamy naukę programowania i robotyki dla swojego dziecka, to tak. Na naszych zajęciach stacjonarnych w grupach już od 5 roku życia używamy różnych narzędzi edukacyjnych. Roboty sprawdzają się najlepiej. To personifikacja przyszłości i programowania w oczach dzieci. Dlatego tak chętnie podejmują z nimi interakcję.

Nie mniej dla zwiększenia różnorodności i zainteresowania dziecka tematem programowania równolegle polecamy korzystanie z aplikacji do kodowania dla dzieci. To bardzo dobre uzupełnienie i spojrzenie na temat algorytmiki z innej perspektywy. Zdecydowanie wzbogaca to doświadczenie, porządkuje i szufladkuje wiedzę.


Roboty zabawki - czy narzędzia do nauki?


Po czym poznać czy robot jest jedynie atrakcyjną wizualnie interaktywną zabawką opakowaną w kolorowe i futurystyczne pudełko, czy może jednak kreatywnym narzędziem - robotem do nauki programowania dla dzieci?


Pudełko

Zwykle im mniej krzykliwe, tym bardziej wskazuje na to, że robot służy do nauki niż zabawy


Dodatki

Im więcej dodatków, akcesoriów i grubsza instrukcja tym bardziej prawdopodobne, że dziecko po 3 dniach nie odstawi robota zabawki na półkę.


Tryb sterowania

Jeśli robot zabawka ma tylko tryb który umożliwia jego sterowanie - pilotem lub za pomocą aplikacji na tablet to na 100% posłuży tylko do zabawy. Jeśli natomiast jakieś klocki, bloczki lub aplikacja umożliwia układanie kodu, który jest wykonywany dopiero po jego aktywacji, to z pewnością można na nim trenować kodowanie dla dzieci.


Obsługa tabletem

Tablet dla dziecka może skutecznie podnieść wartość robota, jeśli tylko aplikacja dostępna z robotem umożliwia zaprogramowanie robota np. układając bloczki kodu - tworząc w ten sposób zestaw instrukcji które wykona robot po ich uaktywnieniu.


Zabawki interaktywne

Jeśli gdzieś na opakowaniu, stronie producenta, lub filmiku promocyjnym znajdziemy stwierdzenie, że jest to zabawka interaktywna dla dziecka z dużą dozą pewności możemy stwierdzić, że nie posłuży ona dziecku do nauki programowania. Interaktywność sprowadza się do reagowania na dotyk, ruch, odległość, dźwięk - czyli wykorzystywanie różnych czujników wbudowanych w zabawkę. Reakcji tych jednak nie można samodzielnie programować po tym gdy któryś z czujników pożądaną reakcję. Zaprogramowanie interaktywnej zabawki zrobił już za nas producent.


Cena

Im bardziej zbliżona do 100-200zł cena tzw. robota edukacyjnego do programowania, tym niestety bardziej prawdopodobne, że nasze dziecko nie poćwiczy nauki programowania, a jedynie pobawi się w sterowanie i wykonywanie jakiś z góry określonych funkcji.


Przykład robota zabawki - Anki Cozmo

Dlaczego robot do programowania do 400zł?


Większość z robotów do nauki programowania przekracza kwotę 400zł. W tym najbardziej popularny zestaw do robotyki Lego - Lego Wedo 2.0, który jest standardem w nauczaniu kodowania dla dzieci na całym świecie. Klocki Lego Wedo 2.0 są też przedmiotem jednego z naszych kursów online w Robotyka Lego 6+. Zawiera on ok. 6 godzin lekcji wideo. Każda z lekcji wprowadza do tematyki, następnie dziecko wspólnie z instruktorem budują robota z klocków, finalnie go programują aby realizował zadania do których został skonstruowany.

Natomiast w tym artykule skupiamy się na minimalnym progu wejścia w świat robotyki dla dzieci. Nie od razu wiadomo, czy ten temat zainspiruje dziecko i warto wydać większą kwotę na bardziej rozbudowany zestaw z większą ilością możliwości. Poniżej przedstawimy praktycznie wszystkie możliwości jakie oferuje nam rynek w minimalnym zakresie cenowym.


W jakim wieku kupić robota do nauki programowania dla dziecka?


Z naszego doświadczenia wynika, że najlepszym momentem w wejście jest wiek ok 5-6 lat. Jest to wiek zaawansowanego przedszkolaka, który potrafi skupić swoją uwagę od 15 do 30 minut na jednym zagadnieniu bez uczucia nudy. Dzieci młodsze skupiają się w większym stopniu na zabawie, niż na rozwiązywaniu prostych nawet łamigłówek logicznych.

Jeśli Wasze dziecko ma 7-8 lat wciąż warto kupić mu robota do programowania w cenie do 400zł. Jest to jednak już ostatni dzwonek. W przypadku dzieci 8 letnich i starszych poniżej przedstawione roboty mogą okazać się zbyt proste i tutaj lepiej sprawdzą się droższe modele z większą ilością funkcji i możliwości.



Roboty do nauki programowania - nasze pełne zestawienie


Poniżej prezentujemy wciąż aktualizowaną listę robotów do programowania dla dzieci dostępnych na polskim rynku w cenie do 400zł. Lista ułożona jest nie rosnąco wg. ceny, a pod kątem grup wiekowych od najmłodszych do najstarszych.

Na początku są zatem najmniej zaawansowane roboty wyglądające bardziej jak zabawki. Na końcu te bardziej złożone, z większą liczbą możliwości dla starszych nawet 10 letnich dzieci.



Code & Go Robot Mouse

Cena: 299zł Wiek dziecka: od 5 lat

Język aplikacji: graficzny

Strona producenta: www.learningresources.com

Cechy charakterystyczne:

Robot mysz z przyjemnym dla oka i rozbudowanym zestawem jest całkiem ciekawą propozycją dla najmłodszych adeptów programowania. W zestawie znajdziemy papierowe karty do kodowania - strzałki oraz karty akcji. 16 Plastikowych podstawek - planszy po której robot porusza się jak w labiryncie oraz 10 kart z aż dwudziestoma przykładami labiryntów. Producent dodaje też także sporą ilość płotów i 2 tunele.

Robot mysz ma za zadanie przejść od początku do końca labiryntu aż do sera. Dziecko najpierw planuje ruch układając z bloczków kodu ruch a następnie wpisuje go do myszy - klikając na jej obudowie odpowiednie strzałki i przycisk wykonaj. Generalnie to tyle jej funkcjonalności a może aż tyle.


Wady:

Robot do programowania od Learning Resources ma jednak także swoje wady i jak na tak proste urządzenie jest ich całkiem sporo.

Po pierwsze - ruch prosto, tył, lewo, prawo i akcja (akcją są 3 losowo wybierane aktywności ruchowe, dźwiękowe, lub myszce zapalają się oczka) to zbyt mało aby zainteresować dziecko na dłużej w dodatku za nie najniższą kwotę zabawki. 20 przykładowych labiryntów to świetna pomoc dla rodziców, ale niestety z tym zestawem planszy oraz ograniczoną możliwością poruszania się po labiryncie nie być może wymyślimy drugie tyle opcji, ale pewnie już nie wiele więcej.

Robot może zapamiętać tylko 40 instrukcji, a co za tym idzie - pomysł z ustawieniem własnego labiryntu np z klocków Lego Duplo spali na niczym.

Zastraszająco dużo osób narzeka, że po roku, po 20 użyciach, różnie to bywa - ale myszy psuje się jakieś koło i przestaje działać. Nie wiemy czym może to być spowodowane, ale z pewnością jest to jakaś wada konstrukcyjna, jeśli powtarza się tak wielu osobom. Może to być także niewłaściwy sposób użytkowania który to powoduje. Warto to, jednak mieć na myśli.

To co naszym zdaniem jest chyba najpoważniejszą wadą, zaraz po tej małej ilości funkcji jake oferuje to fakt, że robot nie działa precyzyjnie. Mamy na myśli tutaj fakt, że mysz przy np. zaprogramowaniu 5 ruchów (po 12,5 cm) w przód nie trzyma linii i jedzie po łuku. Podobnie jest z programowaniem kwadratu, który przy 4 boku rozjeżdza się wizualnie. Wada ta jest bardzo irytująca. To jedyne zadanie jakie wykonuje mysz i jeśli każdy ruch wykonywany jest w 90% poprawnie (idealnie) to przy 10 z kolei ruchu ma to już olbrzymie znaczenie. Dlatego narzędzie to nadaje się do prostej zabawy z ciągłą pomocą w koordynacji ruchu aby mysz zrealizowała poprawnie zaprogramowane zadanie.


Super Doc

Cena: 85zł Wiek dziecka: od 5 lat

Język aplikacji: graficzny, dźwiękowy polski

Strona producenta: www.clementoni.com

Cechy charakterystyczne:

Robot włoskiej firmy Clementoni, która w swojej ofercie robotów ma już ok. 10. Super Doc jest następcą bardzo popularnego robota Doc. Robot ze względu na swoją najniższą w zestawieniu cenę jest praktycznie dostępny dla każdego dziecka. Zestaw wygląda ciekawie i kolorowo, co przyciąga wzrok i z miejsca zaczyna się podobać.

Nauka programowania polega na realizowaniu zadań komunikowanych głosowo w języku polskim za co należy się olbrzymi plus. Robot ma dwa tryby pracy - pierwszy w którym to robot decyduje gdzie chce dojść, a dziecka zadaniem jest doprowadzenie go tam. Drugi tryb jest odwrotnością pierwszego gdzie to dziecko decyduje, gdzie chce posłać robota. Lokalizacja i punkty docelowe określane są za pomocą nazw obrazków na dwustronnej planszy. Trzeba tu z kolei rzetelnie podkreślić, że plansza ma 4x6 kwadratów i możliwości ruchu, co może być za małym urozmaiceniem dla starszych dzieci. Zestaw celowany jest w 5 latków i myślimy, że jego realna grupa docelowa skończy się na 6 latkach ze względu na tą małą różnorodność ruchu.

Same funkcje programistyczne są także skromne. Generalnie robot chodzi do przodu, do tyłu, skręca i wykonuje akcje. Jego funkcje są zbieżne z myszką robotem z firmy Learning Resources, która zresztą jest trzy-krotnie droższa.


Wady:

Robot ma ograniczoną i skończoną ilość scenariuszy oraz możliwości zaprogramowanych instrukcji. Z pewnością posłuży do zabawy podstawami programowania ale praktycznie jedyne (oprócz wyobraźni przestrzennej, odróżniania lewej od prawej) co wykształci to umiejętność układania sekwencji ruchów z małą ilością zmiennych. Jednak dla 5 latka, w cenie 85zł, jeśli miałby być pierwszym robotem to na pewno spełni swoje zadanie. Dużo lepiej jednak dołożyć troszkę do robotów w okolicach 300zł które przedstawione są w naszym zestawieniu poniżej i oferują to co Super Doc i wiele więcej.

Uboga ilość funkcji sugeruje, że jest to bądź co bądź zabawka, która raczej nie posłuży zbyt długo do edukacji.


Bee-bot

Cena: 299zł Wiek dziecka: od 5 lat

Język aplikacji: brak

Strona producenta: www.tts-international.com

Cechy charakterystyczne:

Duży robot podobny do pszczoły. Wciąż dostępny w Polsce i promowany jako idealny nauczyciel programowania dla dzieci w przedszkolach. Tymczasem produkt powstał w okolicach 2011 roku, kosztuje wciąż krocie, a ma zbliżoną funkcjonalność do opisywanego powyżej Super Doc'a w cenie ponad 3x niższej.

Robot pszczoła potrafi jedynie jeździć do przodu, do tyłu, skręcać na boki i na początku sekwencji oraz na jej końcu wydawać dźwięki. Przyjemne miłe, jednak bardzo wąskie zastosowanie, które dużo niższym kosztem pokrywają inne produkty. W cenie ok 300zł natomiast można już kupić naprawdę całkiem zaawansowanego robota do programowania.


Wady:

Szkoda rozpisywać się o wadach, gdyż niemal w całości pokryte były krótką powyższą charakterystyką. Robot w 2011 roku z pewnością był świetną propozycją. W obecnych czasach jednak - do wyboru znajdziemy znacznie więcej ciekawszych i tańszych propozycji. Ciężko uwierzyć, że produkt wciąż dostępny jest w sklepach i znajduje odbiorców.


Mind Designer

Cena: 125zł Wiek dziecka: od 5 lat (bez tabletu), od 6 lat (z tabletem)

Język aplikacji: graficzny

Strona producenta: www.clementoni.com


Cechy charakterystyczne:

Starszy i bardziej zaawansowany brat robot - włoskiej firmy Clementoni. Także w bardzo atrakcyjnej cenie, tym razem także z większą ilością możliwości.

Robota możemy kontrolować za pomocą przycisków na obudowie, głosowo oraz za pomocą aplikacji na tablet. Oprócz jeżdżenia robot może po wetknięciu dołączonego do zestawu mazaka narysować jakiś kształt. Zestaw zawiera dwustronną matę, która z jednej strony ma funkcję nauki matematyki (dodawanie, odejmowanie poprzez najeżdżanie na liczby na polach. Z drugiej strony są to pola do przemieszczania - labirynt. Wciąż z obu stron pól jak w tańszym produkcie jest bardzo mało jedynie 4x6 możliwości.

Robot realnie patrząc jedyne co potrafi robić to jeździć z markerem lub bez. To wciąż bardzo mało do realnej nauki kodowania dla dzieci. Nawet bezpłatna aplikacja na tablet wciąż opiera się na tych samych funkcjach tylko ubranych w różne programy.

Generalnie aplikacja jest dość ładna i przejrzysta. Graficzny interfejs ułatwia orientację i niemal od razu wiadomo co do czego może służyć. Co jednak potrafi aplikacja? Możemy programować za pomocą bloczków - szkoda, że tylko 4 różnych. W wersji zaawansowanej dodatkowo możemy tworzyć procedury (zestawy predefiniowanych bloczków) i ustawiać ruch i skręcanie z dokładnością do centymetra i stopnia. Wciąż to jednak tylko poruszanie się. Dzięki aplikacji możemy także narysować (prawie) dowolny kształt na ekranie a robot narysuje go markerem na kartce. Jednak jest to funkcja bardziej pokazowa niż edukacyjna.


Wady:

Wciąż widzimy, że mamy tu do czynienia z zabawką. Mała ilość opcji programistycznych pozwala pobawić się robotem, ale niezbyt długo, bo jak każda zabawka szybko może się nam znudzić.

Wad generalnie mamy sporo, pamiętajmy jednak, że wciąż jest to jeden z najtańszych robotów w zestawieniu, a najtańszy z tych które bezprzewodowo zaprogramujemy poprzez tablet.

Realnie mamy 4 funkcje: jazda do przodu, tyłu, i skręcanie. Oczywiście realizowane tylko za pomocą dwóch kółeczek. Robot nie posiada czujników (oprócz mikrofonu) czy wyświetlaczy.

Całkiem przyjemna aplikacja mogłaby mieć możliwość lepszego programowania. Nic nie stoi na przeszkodzie aby producent dodał możliwość programowania pętli (powtórzeń), czy np. startu programu po wykryciu dźwięku. Także programowanie światełek w oczach byłoby fizycznie możliwe - a nie ma tego w aplikacji. Szkoda, jeżdżenie w tą i z powrotem to nie wielka wartość programistyczna.

Dołączone maty wydają się troszkę na siłę. Jedna strona z cyframi posłuży 1, czy 2 do zabawy ale nie rozwinie nikogo matematycznie z uwagi na niewielką ilość kombinacji działań matematycznych. Druga strona także - dużo lepiej gdyby była czystymi polami do własnej aranżacji lub ćwiczenia układu współrzędnych, a tak jest ładną kolorową matą do zabawy tylko kilka razy.

Funkcja rysowania to ciekawa opcja, gdyby tylko obsługiwała każdy rodzaj markera (a nie tylko firmowy) i robot umiał podnieść oraz opuścić pisak tak jak omawiany poniżej Artie 3000. Podnoszenie i opuszczanie sprawia, że rysunek może być dowolny a tak - piszemy, rysujemy bez odrywania, non stop.

Podsumowując za 125zł fajny robot zabawka, ale wciąż bliżej jej zabawce niż narzędziu do nauki programowania dla dzieci.


Botley

Cena: 319zł Wiek dziecka: od 5 lat

Język aplikacji: graficzny

Strona producenta: www.learningresources.com

Cechy charakterystyczne:

Botley jest w naszej szkole obecny od samego początku dlatego z pełną odpowiedzialnością możemy opisać nasze wrażenia z jego użytkowania.

Robot tego samego producenta co mysz wyceniony został bardzo podobnie, ale jest o niebo lepszy i szczerze rekomendujemy wybór tej interaktywnej zabawki służącej do nauki programowania dla dzieci.

W zestawie znajdziemy tekturowe plansze łączone jak puzzle po których robocik porusza się realizując kod. Bloczki do układania kodu, sporą ilość gadżetów takich jak barierki, kulki i słupki. Szczególnie kulki przydają się do realizacji misji w których robot może mieć za zadanie przetransportować kulkę z jednego miejsca w drugie.

Sam robot ma tylko jeden przycisk do zatrzymywania go (jeśli zbliża się np. do krawędzi stołu) i 4 lampki sygnalizujące w którą stronę zmierza. Ma także głośniczek dzięki któremu usłyszymy jego miły głos i reakcje na zakończenie kodu, lub znudzenie czekaniem.

Botleya obsługujemy pilotem z 9 przyciskami. Po zaprogramowaniu sekwencji instrukcji dużym przyciskiem przekazujemy kod do robota, a ten go wykonuje. Co ciekawe oprócz komend jedź do przodu, do tyłu i skręcaj znajdziemy tam opcje umożliwiające wplatanie pętli (powtórzenia wybranych instrukcji) wybraną ilość razy. Gdyby i tego było mało do urozmaicenia kodu to Botley potrafi reagować na przeszkody za sprawą czujnika odległości. Dzięki temu możemy programować warunki, czyli akcje które mogą się wydarzyć dopiero gdy robot spotka na swojej drodze słupek, ścianę, budowlę z klocków. Te dwie dodatkowe urozmaicenia naprawdę dają już sporo możliwości i przy odpowiednim skonstruowaniu polecenia nawet 8-9 latek będzie miał sporo główkowania aby znaleźć właściwe rozwiązanie.


Wady:

Generalnie nie zauważyliśmy wielu wad tego robota, ale kilka objawiło się nam przy intensywnym użytkowaniu.

Podobnie jak robot mysz tego samego producenta jest i tutaj problem z trzymaniem kątów podczas skręcania. Te 3-5-7 stopni odchyłu za każdym razem na dłuższym programie robi jednak różnicę w efekcie końcowym. Np. jeśli mówiliśmy dzieciom aby zaprogramowały "schody" przy użyciu pętli a na koniec kodu aby robot wrócił na miejsce początkowe - nigdy nie udawało się, że robot stanie mniej więcej tam gdzie miał się znaleźć. To trochę irytujące, szczególnie dla dzieci, któych uczymy komputerowej precyzji.

Kolejną wadą jest czasami robienie błędów w kodzie podmiana jednej instrukcji na drugą. Raz na 50 skryptów coś takiego się nam przydarzało. Czasem kilka razy pod rząd. Z czasem jednak ustawało. Dziwny tzw. bug narzędzia. Ale do przeżycia.

Generalnie pomijając te dwie wady to dość udana zabawka nauki programowania dla dzieci, którą używamy i polecamy.


Nowa wersja robota Botley 2.0

Nowa wersja - Botley 2.0

Na chwilę pisania tego artykułu (wrzesień 2020) niedostępna jeszcze w Polsce, ale warto o niej wspomnieć. Przede wszystkim Botley okazał się hitem na całym świecie, że doczekał się następcy z większą ilością funkcji. Poniżej wymienimy jedynie różnice.

Dostępny mamy nowy horyzontalny pilot z większą ilością przycisków. Dodatkowo Botley 2.0 dostał funkcję skręcania o 45 stopni w obie strony, a nie tylko 90. Dodatkowo można włączać światła na robocie które są zlokalizowane wokół jego oczu. Do wyboru są trzy kolory. Mało tego po przytrzymaniu przycisku światełka zaprogramować możemy pokaz świetlny składający się z maksymalnie 150 kroków. Światełka potrafią także włączyć się automatycznie (nowy czujnik natężenia światła) w ciemnym pomieszczeniu oświetlając drogę dla robota.

Nowy Botley 2.0 dostał także kilkanaście ukrytych kodów które po naciśnięciu odpowiedniej kombinacji klawiszy powodują, że robocik zamienia się w rekina, policję, albo głośno całuje.

Rozwiązany także został problem kilku Botleyów w sali. W końcu można sparować jeden pilot, z jednym robotem.

Jak widzimy zmian i tak już fajnego produktu jest całkiem sporo i jeśli tylko pojawi się w polskiej dystrybucji to warto się nad nim zastanowić. Nie wykluczone jednak, że przekroczy cenowo kwotę naszego aktualnego zestawienia robotów do programowania do 400zł.



Artie 3000

Cena: 359zł Wiek dziecka: od 7 lat

Język aplikacji: angielski

Strona producenta: www.codewithartie.com

Cechy charakterystyczne:

Robot amerykańskiej firmy Educational Insights, co warto podkreślić ponieważ większość robotów zabawek pochodzi z Chin. Robot reklamowany jest jako robot rysujący i jest to jego główna i odróżniająca od innych cecha. W środku posiada uchwyt na marker (uwaga określonej grubości pisaka - nie umieścimy więc tam dowolnego mazaka gdy oryginalny się wypisze). Co warto podkreślić robot może opuszczać i podnosić marker dzięki czemu rzeczywiście może narysować nam dowolny kształt lub obrazek. W zestawie zawarte są 4 markery w różnych kolorach. Sterowanie odbywa się przez dowolne urządzenie z Wifi (połączenie bezpośrednie z robotem - jednocześnie odcina możliwość połączenia się z internetem przez Wifi). Programowanie jest możliwe za pomocą dość ubogo wyglądającej aplikacji przeglądarkowej. Producent przyznaje jednak, że robot przyjmuje także instrukcje dzięki znanemu językowi programowania Google Blockly, Snap!, Python oraz Javascript. Wciąż możemy jednak programować tylko sam ruch robota.


Słaby przykład aplikacji do programowania robota

Wady:

Niestety robot chociaż wygląda na bardzo futurystyczny jedyne co potrafi robić to poruszać się - tzn. jeździć w tył, w przód oraz obracać się w dowolną stroną dość precyzyjnie i płynnie. Oczywiście może także podnosić oraz opuszczać mazak. Nie posiada żadnych czujników i tak naprawdę to jedyne co potrafi. Programowanie polegać będzie tylko na instruowaniu gdzie i jak ma się poruszyć z pisakiem w górze lub w dół. To dość skromne możliwości jak na taką kwotę. Chociaż trzeba przyznać, że na rynku nie ma robotów opuszczających i podnoszących pisaki w czasie rysowania.

Kolejną dość dobitnie pokazywaną wadą jest fakt, że aplikacja dla najmłodszych jest bardzo mało intuicyjna, dosłownie dwu-kolorowa i niestety brzydka. Oczywiście w porównaniu z innymi aplikacjami do programowania innych robotów. W dodatku bez znajomości angielskiego nie obsłużymy jej. Te 4 funkcje pomimo, że programowane za pomocą bloczków układanych metodą przeciągnij i upuść są bardzo mało przyjazne dla małych dzieci i zbyt mocno tekstowe. Inni producenci potrafią rozwiązać to i wiele innych funkcji w postaci graficznej i bardziej intuicyjnej.


Sphero Mini

Cena: 200zł Wiek dziecka: od 8 lat

Język aplikacji: angielski

Strona producenta: www.sphero.com

Cechy charakterystyczne:

Tak, Sphero Mini to robot kula sterowana, lub programowana z dowolnego urządzenia mobilnego lub komputera poprzez Bluetooth. Kula w środku ma kółka, które obracając się napędzają robota kulę. Firma Sphero ma na swoim koncie sporo podobnych robotów, ten jednak jest najtańszy, a co za tym idzie najbardziej dostępny.

W zestawie znajdziemy tylko robota do programowania oraz kilka pachołków do omijania. Na filmach reklamowych produkt wygląda nieziemsko atrakcyjnie i gwarantuje wiele sposobów na dobrą zabawę oraz całkiem rozbudowane środowisko do programowania.

Kulą możemy sterować dotykowo naciskając na kierunek w którym ma zmierzać, korzystając z żyroskopu w telefonie, oraz programując za pomocą przyjaznej aplikacji Shero Edu. Niestety bez języka polskiego. Na szczęście nie ma tam zbyt dużo czytania po angielsku i przy odrobienie wprawy obsłuży ją także ok 8 latek. Funkcje jakie dostępne są w środowisku programistycznym zasługują naprawdę na pochwałę. Możemy oprócz pętli i warunków (wykrywa uderzenia, upadki) używać także zmiennych i wyrażeń matematycznych. Dużo możliwości. Nawet zbyt dużo jak na tak małą kulkę.

Ciekawą zabawą jest też sterowanie grami na smartfonie za pomocą kuli. Jest to jednak po prostu jedna z form pokazowych zabaw.


Wady:

Nie ma róży bez kolców. Urządzenie jest małe i tanie, gdzieś musi być haczyk. Jest ich kilka i nie znajdziemy ich w oficjalnych materiałach reklamowych, warto być ich jednak świadomym przed zakupem.

Bateria wystarcza tylko na 60 minut zabawy. Po tym czasie musi zostać naładowana. To wystarczająco jak na jedną sesję zabawy. Pamiętajmy jednak, że to jedynie teoretyczny czas pracy urządzenia, w dodatku z nowym akumulatorem.

Jest bardzo niedokładny. Robot, może być niedokładny? Otóż przed pierwszym użyciem podczas nowej zabawy trzeba go skalibrować. A to oznacza sprawić, że będzie wiedział gdzie i jak się porusza. Niestety na pokładzie posiada tylko żyroskop i akcelerometr i żadne z tych dwóch sensorów nie powie robotowi, że odwrócony jest w złą stronę niż powinien. Dlaczego miałby być w ogóle odwrócony w złą stronę? To bardzo proste jako kula porusza się raz w jedną stronę, a raz w drugą, przy średnio trzeciej zmianie kierunku robot faktycznie jest rozkalibrowany. Bierze się to stąd, że malutkie kołeczka sterujące w środku kuli ślizgają się podczas nagłej zmiany kierunku. W praktyce przy dynamicznej jeździe (a powiedźcie dziecku aby jeździli wolniutko) po kilku zwrotach o 90-180 stopni kółeczka przez ślizganie się są w innej pozycji niż być powinny i zaczynają kolejny ruch, a później kolejny. Po chwili kulą nie da się już precyzyjnie sterować. Oczywiście rozwiązaniem jest bardzo wolne przyspieszanie i zwalnianie oraz zmiany kierunków - nie jest to jednak tak fajne, jak dynamiczna jazda.

Faktycznie więc z bardzo medialnego i ciekawego produktu który ma bardzo duże możliwości programistyczne (choć niestety na aplikacji w języku angielskim) nie sprawdzi się w niczym innym niż po prostu w zabawie, a nie precyzyjnej nauce programowania.


Ozobot Bit

Cena: 275zł Wiek dziecka: od 6 lat

Język aplikacji: polski

Strona producenta: www.ozobot.com

Cechy charakterystyczne:

Podobny do Sphero Mini - kilkucentymetrowy robocik. Mały, słodki i lubiany przez dzieci. Dość popularny w polskich szkołach i przedszkolach. Także, gruntownie sprawdzony przez nas produkt na dzieciach w wieku od 6 do 14 lat. Niestety wycofany z naszej oferty dla dzieci - zbyt zawodny i niedokładny i mówimy to z perspektywy posiadania 8 egzemplarzy, a także ich starszego brata Evo.

Robot Ozobot Bit posiada dwa kółeczka i poruszając się prześlizguje się po kartce, lub innym płaskim i sztywnym podłożu. Na górze posiada wielokolorową diodę. Posiada tylko jeden czujnik - sensor koloru. Dzięki niemu odczytuje linię i za nimi podąża. Linia w kolorze zielonym sprawia, że robot świeci diodą na zielono. Znaczek o zdefiniowanych kolorach na linii może natomiast oznaczać np. zawróć, wolniej, szybciej, zatrzymaj się itd. Komend jakie robot odczytuje za pomocą czujnika koloru jest kilkadziesiąt. Linie i znaczniki z komendami możemy rysować markerami (w zestawie), lub drukować. W Polsce kupimy także drewniane puzzle z fragmentami linii, dzięki nim możemy układać dowolne kombinacje labiryntów.

Tyle teorii i informacji jakie przeczytamy na stronie producenta. A właściwie tylko na stronie polskiego dystrybutora, bo roboty chociaż w Polsce dostępne i popularne, zostały wycofane przez producenta z USA. Świadczy to o tym, że argumenty przeciw jakie przytaczamy w wadach poniżej trafiły także do nich i odcięli się od tego wadliwego produktu. Dlaczego wciąż jest promowany tak bardzo w Polsce? Zapewne dlatego, że jest tani i faktycznie ma służyć tylko do zabawy, bo nauki programowania dzieci nim nie nauczymy.

Wady:

Raz jeszcze podkreślimy, iż tak jak wiele osób zachęceni ceną i możliwościami, a w tym fajną, spolszczoną aplikacją postanowiliśmy zakupić kilka używanych sztuk oraz kilka nowych. Roboty na zajęciach spędziły dobre kilkadziesiąt godzin i z braku do nich cierpliwości wycofaliśmy je z naszej szkoły. Dla porównania zakupiliśmy także najwyższy i aktualny (promowany jedynie w USA) model Evo w cenie 499zł za sztukę i niestety powielał on błędy tego młodszego brata, nie mniej faktycznie miał o wiele większe możliwości. Co w takim razie nas odstraszyło?

Podstawową funkcjonalnością robota do programowania jest czytanie kolorowych linii. W praktyce okazało się, że kolory jakie odczytują roboty nie są standardowe jakie znajdziemy w typowych markerach. Roboty potrzebują pastelowych, jasnych odcieni i tylko kilka firm na rynku produkuje takie markery w dodatku są one drogie. Oczywiście można polegać na mazakach od producenta - ale te jak to mazaki dawane dzieciom - potrafią szybko strzępić się, wciskać i wysychać (trudno w dziecku wyrobić nawyk zamykania mazaka). Także kolor ma olbrzymie znaczenie - roboty rozpoznają tylko pewne odcienie zielonego, czerwonego i niebieskiego, te od producenta. Przygotujmy się więc na dodatkowe wydatki i dokupywanie firmowych markerów.

Skoro jednak mamy już te właściwe markery - udostępniamy je 6 latkowi i mówimy aby z legendy narysował oznaczenie które jest dowolnym kodem, np. sprawiającym, że robot zatrzyma się na 5 sekund. Nie zdarzyło nam się jeszcze żeby chociaż raz 6 latek narysował kod który prawidłowo zrozumie Ozobot. 7-8 latki radziły sobie lepiej ale na 10 kodów, bardzo, ale to bardzo precyzyjnie rysowanych ok 7 działało zawsze. Nie ma to jak irytacja dziecka, któremu powtarza się, że roboty się nie mylą, a Ozoboty mylą się notorycznie. Pozostaje więc tylko zabawa robotem, a nie nauka.

Szybko wpadliśmy więc na pomysł aby odpowiednio dobrać kolory na drukarce i na papierze samoprzylepnym drukować kody które potem dzieci umieszczają na swoich projektach (składających się tylko z czarnych linii :/ ). To chałupnicze rozwiązanie pozwoliło nam przeżyć serię zajęć, aby nie doprowadzić do kompletnej irytacji dzieci.

Druga możliwość programowania robota zabawki jest wydaje się tak intuicyjna - przyłóż robota do ekranu monitora który kolorami wyśle mu kod który zaprogramujemy na ekranie telefonu, tableta, lub komputera. W teorii super, w praktyce ok 40%-60% naszych ozobotów (nie zawsze te same) pomimo setek prób, resetowania, kalibrowania) nie przełączało się wtedy kiedy potrzeba w tryb - oczekiwania na wczytanie kodu z ekranu. Kontakt z serwisem i magiczne zaklęcia też nie pomogły. Irytacja i zniechęcenie dzieci do robotów narastała.

Jeśli już udało się wczytać kod z ekranu irytowało dzieci brak precyzji. I znów, jak nauczyć dziecko, że robot jest dokładny jak 7 -latek zauważy, że nie jest. Kto nie wierzy, niech zaprogramuje ruch robota na odległości co najmniej 50cm do przodu. Pomimo kalibracji żaden robot nie potrafił przejechać takiego dystansu prosto. Zawsze był to łuk. Z zakrętami było tylko gorzej, bo jeśli zadaniem jest zaprogramowanie wykonania kwadratu na płaskiej kartce, to robot nigdy nie wrócił nam na miejsce początkowe. Irytacji ciąg dalszy.

Drobnostką w porównaniu z wyżej wymienionymi wadami jest fakt, że baterie robota wystarczają na ok 1,5 godziny zabawy, a z czasem ten czas się skraca. Ładowanie natomiast nie jest szybkie i trwa dłużej niż samo rozładowywanie.

Na koniec wspomnimy, że 2 z 8 robotów do programowania zepsuło się, zacięło programowo i nigdy już nie chciało wczytywać kodów. Nie była to fizyczna wina, ponieważ żaden z robotów nigdy nie spadł nam czy nie stuknął w coś mocniej. Niestety roboty nie mają możliwości wgrania nowego firmware, ani twardego resetu. Po prostu stały się bezużyteczne. Zapewne dlatego zostały wycofane w USA. Szkoda, że u nas wciąż używane są w szkołach które chwalą się nauką programowania dzięki Ozobotom. Szkoda, naszym zdaniem to roboty zabawki do pokazania na evencie.


LOFI Robot

Cena: 399zł Wiek dziecka: od 9 lat

Język aplikacji: polski

Strona producenta: www.lofirobot.com

Cechy charakterystyczne:

Jedyny polski projekt w tym zestawieniu, dlatego zasługuje na uwagę. Robot do programowania który skonstruowany jest na popularnym module Arduino Uno, zawiera specjalny adapter do którego podłączyć można załączone: 2 diody, czujnik światła, potencjometr, czujnik odległości i silnik serwo.

Całkiem sporo akcesoriów nad którymi czuwa autorski bloczkowy język programowania zbliżony do Scratcha w całości po polsku. Jest ładny i ze sporą ilością możliwości. To także olbrzymi plus.


Wady:

Jak na projekt datowany na 2018 rok wygląda on bardzo ubogo i ascetycznie. Z dołączonych do zestawu drewnianych elementów wyciętych laserowo możemy złożyć kilka robotów, jednak to nie jest elastyczność klocków Lego. Tutaj musimy wszystko skręcać śrubkami, a nie wszystko, ze wszystkim będziemy mogli. Oczywiście taki sposób montażu ma także swoją dobrą stronę - projekt można obudować własną obudową i potraktować jako skończony projekt. Tu jednak przechodzimy do drugiego minusa.

Cena zestawu nie zachęca. Szczególnie w porównaniu z konkurencją. Za cenę ok. 400zł otrzymujemy kilka płytek i wyciętych na laserze sklejek. Fajnie gdyby producent udostępnił dziesiątki elementów jakie można kupić w sklepie ze sklejki, lub jeszcze lepiej udostępnił pliki źródłowe do własnego wycięcia elementów takich jak ma się ochotę. A tak możliwości skonstruowania czegoś jest nie wiele. W dodatku to co zrobimy wygląda jak ekonomiczny projekt majsterkowicza.

Wracając do ceny - samo oryginalne Arduino Uno to koszt ok 100zł, reszt akcesoriów może kosztować maksymalnie 50-100zł więcej. A co jeśli użylibyśmy do takiego projektu klona Arduino których jest pełno, koszt robota spadłby o 70zł. Producent życzy sobie za to tego ciekawego robocika 400zł, gdzie uważamy, że miałby wielkie powodzenie w cenie o połowę niższej i z dostępnym spektrum sklejkowych elementów.

W czasach gdy mamy dużą konkurencję, a dzieci kupują oczami - przydałoby się aby produkt nie tylko spisywał się, ale także świetnie i futurystycznie wyglądał. Uważamy, że gdyby tylko producent poszedł w stronę omawianego w zestawieniu Edisona (i był od niego w niższej cenie) miałby genialny polski produkt. A tak... jest to gratka dla hobbystów w wieku powyżej 9-10 lat.


Edison v2.0

Cena: 299zł Wiek dziecka: od 7 lat

Język aplikacji: graficzna, angielski

Strona producenta: www.meetedison.com

Cechy charakterystyczne:

Nazywanie autralijskiego robota, robotem do programowania nie jest na wyrost. To nieliczny robot z tego zestawienia który w cenie ok 299zł rzeczywiście może pomóc w nauce robotyki dla dzieci.

Posiada na swoim pokładzie nie tylko dwa koła, które poruszają robota, ale także czujnik podczerwieni, czujnik odległości i światła, czujnik kolorów i dźwięku. Robot ma także 3 programowalne przyciski, świecące lampki i głośniczek. Całkiem dużo możliwości jak na takie maleństwo. W dodatku jest kompatybilny z klockami Lego, co sprzyja twórczości i umożliwia budowanie własnej nadbudowy na robota.

Programowanie odbywa się za pomocą aplikacji różnych dla każdej z grup wiekowych. Najmłodsi mają interfejs bloczkowy - graficzny, starsi znany z aplikacji Scratch Online, a 6-klasiści mogą programować go tekstowo językiem Python.

Nie używaliśmy go, wiec jest to recenzja czysto teoretyczna, ale w sieci trudno znaleźć negatywne opinie, co dobrze świadczy o robocie.

Dlaczego nie włączyliśmy go do naszego programu nauczania w szkole programowania? Urządzenie jest na rynku od 2014 roku i pomimo, że w 2016 zostało uaktualnione do wersji 2.0 ze sporą ilością usprawnień, to technologicznie jest to urządzenie "stare" i co ważniejsze - mało ciekawe wizualnie. O ile producent zaleca używanie go dla 6 latków, to naszym zdaniem dopiero 8-9 latkom nie będzie przeszkadzał dość ascetyczny wygląd robota.

Graficzny interfejs aplikacji do kodowania

Wady:

Technicznie nie znamy wad podczas użytkowania, ale sami nie zdecydowaliśmy się na urządzenie z 2 względów o których napisaliśmy wyżej: zbyt surowy wygląd (dzieci lubią futurystyczne lub miłe dla oka kształty), który przypomina funkcjonalnego dostawczaka, a nie uwodzicielskiego sportowego kabrioleta. Drugi powód to zbyt długa obecność na rynku, co w świecie technologii nie jest oznaką pozytywną. Plusem jednak tego faktu jest duża ilość materiałów do nauki - także po polsku.

  • Facebook CyberGeneracja

Polub nas na

Facebooku

Cybergeneracja jest partnerem

i autorem artykułów w magazynie o programowaniu:

© 2020 by CyberGeneracja. Proudly created with Wix.com

Programownie dla dzieci.png

ul. Kopernika 4

16-300 Augustów